„W ruchu bodypositive chodzi o tolerancję i akceptację inności, niemniej szczupłe osoby są z niego wykluczane.” O miłości do swojego ciała rozmawiamy z Kate Zacharzewską

„W ruchu bodypositive chodzi o tolerancję i akceptację inności, niemniej szczupłe osoby są z niego wykluczane.” O miłości do swojego ciała rozmawiamy z Kate Zacharzewską

Choć nierealne standardy piękna obalane są coraz częściej, do dziś próba walki z nimi budzi w ludziach wiele emocji. Dlaczego tak się dzieje? Temat ten wzięliśmy pod lupę razem z Kate Zacharzewską, która od pewnego czasu pokazuje młodym dziewczynom, że to, co widzą na ekranach telefonów, to często tylko złudzenie.

Joanna Andrzejewska: Jeszcze niedawno nie mówiło się głośno o mankamentach kobiecego ciała. W zasadzie można by uznać, że były tylko dwa typy – atrakcyjne, szczupłe, bez grama cellulitu i to, nad którym trzeba jeszcze popracować. Jak myślisz, co się stało, że nagle zaczęliśmy „głośno dostrzegać”, że nawet ta perfekcyjna sylwetka nie zawsze prezentuje się „świetnie”,  a pomarańczowa skórka, przebarwienia i rozstępy istnieją?

Kate Zacharzewska: Myślę, że wszyscy jesteśmy zmęczeni tą nienaturalną perfekcją. Dziewczyny, które latami tonęły w kompleksach, zaczynają akceptować siebie i mówić, że być nieperfekcyjnym jest okej. Poza tym, umówmy się, nikt nie jest idealny, a pomarańczową skórkę mają nawet modelki. Internet coraz bardziej otwiera się na naturalne ciała, niedotknięte retuszem.

J.A.: Ty, podobnie jak na przykład modelka Sara Sampaio, pokazałaś na własnym przykładzie, że „fałdki” posiada każda z nas (nawet ta z rozmiarem zero), bowiem wiele zależy od tego, jaką pozę akurat przyjmiemy. Zresztą te fałdki to naturalna i zdrowa historia. Trudno było Ci nakręcić to wideo? I właściwie dlaczego to zrobiłaś?

K.Z.: Uwierz mi, że jeszcze dwa lata temu przez myśl by mi nie przeszło, żeby wrzucić taki film do sieci. Przez bardzo długi czas starałam się, by moje ciało wyglądało “idealnie”. Wierzyłam, że chudość jest atrakcyjna, a każda fałdka to oznaka słabości. Dzięki mojej pracy i wsparcia ze strony chłopaka zrozumiałam, że trochę więcej ciałka to nic złego, a wręcz przeciwnie, bo seksownego. Od zawsze miałam problemy z wiecznym wychłodzeniem organizmu, dlatego mając te kilka kilogramów więcej, zdecydowanie lepiej się czuję. A film… nagrałam go, ponieważ dziewczyny często pytają mnie o wagę, dietę i sposoby dbania o sylwetkę. Ja chciałam im po prostu pokazać, że to, co widzą na ekranie telefonu, nie zawsze jest tożsame z rzeczywistością.

J.A.: Wiem, że pod nagraniem było dużo miłych komentarzy, ale niestety nie zabrakło też tych przykrych. Jak myślisz, co mogło kogoś „ukłuć”?

K.Z.: Mam obawy, że osoby z ruchu bodypositive często bywają stronnicze. Wiesz, że to od nich dostałam najwięcej negatywnych komentarzy? Przeczytałam, że skoro jestem szczupła, to nie mogę mieć pojęcia o tej idei. Wiem, że ten ruch powstał przede wszystkim dla osób o pełniejszych kształtach, ale chciałam pokazać, że „mniejszym” kobietom też brakuje czasami akceptacji dla własnej sylwetki. Osoby otyłe słyszą nierzadko komentarze: „schudnij, przestań tyle żreć”. Z kolei ludzie o niskim BMI są bombardowani hasłami: “zjedź coś” lub “czy ty w ogóle coś jesz?”. Jeśli więc w ruchu bodypositive mowa o akceptacji nieidealnego ciała, to dlaczego do tej grupy nie można zaliczyć wszystkich rozmiarów?

J.A.: Zgaduję, że negatywne komentarze pochodziły głównie od kobiet?

K.Z.: Dobre pytanie i bezbłędna teza…

J.A.: Jest cienka granica między zaokrągloną sylwetką a otyłością. Myślisz, że ruch body positiv zawsze jest dobry? Czasami mam wrażenie, że można nim wytłumaczyć zbyt wiele.

K.Z.: Po ostatnich komentarzach jakie usłyszałam, mam mieszane odczucia. W ruchu bodypositive chodzi o tolerancję i akceptację inności, niemniej szczupłe osoby są z niego wykluczane. Z jednej strony uważam, że każdy ma prawo wyglądać i ubierać się jak chce, z drugiej natomiast, że w tym wszystkim powinniśmy pamiętać o zdrowiu. Otyłość niesie ze sobą wiele przykrych dla organizmu konsekwencji, zresztą tak samo, jak wychudzenie. Polecam więc szukać złotego środka.

J.A.: Jak myślisz, dlaczego tak fatalnie odbieramy własne ciała?

K.Z.: Myślę, że przede wszystkim przez komentarze bliskich osób. Kiedyś bardzo przytyłam. Usłyszałam wtedy, że wyglądam „jak baba”. Natomiast, gdy schudłam, że jestem “szczuplutka jak niteczka”. Rzadko kiedy ludzie powstrzymują się od komentowania wyglądu innych. Pewnie robią to nieświadomie, ale warto zdawać sobie sprawę, że te czasami niewinne zdania mogą naprawdę krzywdzić drugiego człowieka. Jesteśmy rozdarci, bo tak źle i tak niedobrze. Poza tym nie zapominajmy o internecie, w którym nie brakuje pięknych dziewczyn z “idealnymi” sylwetkami… nic, tylko się porównywać…

J.A.: Trudno się z tym nie zgodzić. Zresztą nie wiem czy wiesz, ale połowa polskich nastolatek uważa się za „za grube”, mimo że w rzeczywistości wcale tak nie jest.

K.Z.:Nie raz słyszałam od młodej dziewczyny, że jest za gruba, chociaż w moich oczach wyglądała jak typowa nastolatka. Wynika to przede wszystkim z tego, że w polskich szkołach nie uczy się samoakceptacji oraz podejścia do drugiego człowieka. Ja poszłam do szkoły rok wcześniej i nieraz doświadczyłam mobbingu tylko dlatego, że byłam młodsza. Raz zmieniałam szkołę, a drugi raz zmieniłam klasę, bo komentarze “koleżanek i kolegów” ze szkoły bardzo mnie niszczyły. To smutne, jak człowiek człowieku potrafi wbić szpilę. Wydaje mi się też, że młodym dziewczynom brakuje pewności siebie, bo nie raz doświadczyły przykrych incydentów. Mózg młodego człowieka działa tak, że skoro ktoś się nade mną znęca, to znaczy, że coś ze mną jest nie tak. To właśnie wtedy większość nastolatków popada w zaburzenia odżywiania, bo to jedyne nad czym mogą mieć pełną kontrolę.

J.A.: Znasz sposób, by nauczyć się akceptacji własnego ciała?


K.Z.: To długi proces, którego codziennie się uczę. Moim zdaniem dobrze jest skupić się na własnym rozwoju – nowe hobby, nauka języka obcego czy może przeczytanie interesującej książki. Moim zdaniem pierwszą lekcją samoakceptacji powinno być zaprzestanie ciągłego myślenia o wyglądzie. Dobrze jest skupić się na czymś innym. Samoakceptacja to nie tylko polubienie wyglądu zewnętrznego, ale również poziom naszej wiedzy i umiejętności. Im więcej umiemy, tym bardziej wartościowi się czujemy. Dobrze jest też dołożyć regularne posiłki i jakiś ruch, abyśmy mieli poczucie, że dbamy o siebie, tak samo, jak skupiamy się na codziennych obowiązkach.


Przeczytaj też: Body neutrality – nowy ruch to odpowiedź na body positive. Na czym polega?

Zdjęcie główne:

Zostaw komentarz

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *